Temat: Praca w U.K.
Obecnie pracuję legalnie w Wielkiej Brytanii, opłacam podatki i ubezpieczenie więc wszystko jest jak w Polsce. Wiem, że lata pracy w Anglii uznawane są przez ZUS w Polsce, ale nie wiem jakie są wymagane dokumenty. W Anglii odchodząc z pracy dostaje sie druk "P-45", w którym zawarte jest od kiedy do kiedy się pracowało i ile się zarobiło w danym okresie pracy i nic więcej. Chciałam się dowiedzieć czy to wystarczy, jak nie to co potrzebuję od mojego pracodawcy chcąc wrócić do Polski??
Temat: Dzień na żywo
Nie wiem czy Wam też MR odpisała ,ale na mój ostatni Mail dostałam następującą odpowiedź :
"Witam,
Naprawde trudno odpowiadac nam na pytania dotyczace pracy innych wydawnictw.
Kazde wydawnictwo pracuje bowiem na ustalonych przez siebie zasadach i w
swoim tempie.
Moge powiedziec jedynie, ze praca translacyjna i redakcyjna z "Harrym
Potterem" wymaga ciaglej konsultacji dotyczacej mnostwa zdarzen i nazw
wlasnych figurujacych w poprzednich pieciu tomach. Czytelnicy serii sa
bardzo wnikliwi, doskonale znaja swoich bohaterow i tym surowiej wytykaja
wszelkie niedociagniecia.
Druga rzecz, ktora ma wplyw na rozny czas wydania obu ksiazek to ich naklad.
Nie wiem, w jakim nakladzie planowane jest wydanie ksiazki "Eldest", jednak
podejrzewam, ze bedzie on duzo nizszy niz naklad "Ksiecia Polkrwi", ktory
liczyc bedzie okolo 500 tysiecy egzemplarzy. Oczywista konsekwencja jest
dlugi czas potrzebny na drukowanie. Ze wzgledow bezpieczenstwa (pamietacie
historie z wykradzionymi ksiazkami z drukarni w Anglii?) drukujemy je w
dwoch zaufanych drukarniach.
Pozdrawiam,
Alicja Mielcarzewicz
specjalistka ds. promocji
Media Rodzina
tel. (061) 827 08 79
promocja@mediarodzina.com.pl "
----
A maile już wysyłam
Temat: Praca dla: technik kopiarek / Anglia
Stanowisko: Inzynier serwisu - kopiarki / drukarki
Miejsce pracy: Anglia, Burnley
Nr ref.: Kopiarki/02/2008
Wymagania:
- i doswiadczenie w zakresie instalacji, serwisu i naprawy urzadzen:
Konica Minolta, Develop, Ricoh, Systems, Panasonic,
- Komunikatywna jezyka angielskiego,
- zagadnien sieciowych, ( druk, skanowanie, konfiguracja urzadzen ),
- Prawo jazdy kat. B,
Oferujemy:
- Wynagrodzenie od 18 do 23 tys funtow rocznie,
- Samochod, laptop, telefon,
- Dostep do najnowszych technologii informatycznych,
- Szkolenia z zakresu wykonywanych obowiazkow,
Forma kontaktu:
Zainteresowane osoby prosimy o przeslanie CV (wraz ze zdjeciem ) oraz listu motywacyjnego na adres hr@incovo.com
Temat: Dostałam odpowiedź od MR!!!!!
Dostałam odpowiedź od MR!!!!
A oto ona:
Witam,
Naprawde trudno odpowiadac nam na pytania dotyczace pracy innych
wydawnictw.
Kazde wydawnictwo pracuje bowiem na ustalonych przez siebie zasadach i w
swoim tempie.
Moge powiedziec jedynie, ze praca translacyjna i redakcyjna z "Harrym
Potterem" wymaga ciaglej konsultacji dotyczacej mnostwa zdarzen i nazw
wlasnych figurujacych w poprzednich pieciu tomach. Czytelnicy serii sa
bardzo wnikliwi, doskonale znaja swoich bohaterow i tym surowiej wytykaja
wszelkie niedociagniecia.
Druga rzecz, ktora ma wplyw na rozny czas wydania obu ksiazek to ich
naklad.
Nie wiem, w jakim nakladzie planowane jest wydanie ksiazki "Eldest",
jednak
podejrzewam, ze bedzie on duzo nizszy niz naklad "Ksiecia Polkrwi", ktory
liczyc bedzie okolo 500 tysiecy egzemplarzy. Oczywista konsekwencja jest
dlugi czas potrzebny na drukowanie. Ze wzgledow bezpieczenstwa
(pamietacie
historie z wykradzionymi ksiazkami z drukarni w Anglii?) drukujemy je w
dwoch zaufanych drukarniach.
Pozdrawiam,
Alicja Mielcarzewicz
specjalistka ds. promocji
Media Rodzina
tel. (061) 827 08 79
promocja@mediarodzina.com.pl
Temat: Konsultanci jezykowi, pomoc w kazdej sprawie, edukacja
Nowo otwarta w Huntingdon firma Expliko.
Konsultanci jezykowi ktorzy pomoga w kazdej sytuacji. Jesli masz problemy z urzedami, bankami, policja czy pracodawca, My mozemy pomoc, przetlumaczyc dokumenty, wybrac sie z Toba do instytucji, firm i zakladow pracy i reprezentowac Ciebie wszedzie tam, gdzie jezyk stanowi bariere.
Jesli szukasz taniego ubezpieczenia na auto, zycie czy od nieszczesliwych wypadkow, rowniez zadzwon lub napisz do nas! Za niewielka oplata znajdziemy najkorzystniejsza oferte. Pomozemy przy zakupie biletow lotniczych, autokarowych czy znajdziemy kogos kto jedzie samochodem do Polski i ma wolne miejsca.
Jesli chcesz otworzyc firme a nie wiesz od czego zaczac to odezwij sie do nas! Zarejestrujemy Twoja dzialalnosc, nawet zaprojektujemy reklamy, ulotki, wizytowki i gotowy produkt na papierze dostarczymy do Twojego domu czy biura! Mamy podpisane umowy z najlepszymi drukarniami w Anglii a do tego oferujemy konkurencyjne ceny.
Na koniec jesli myslisz o nauce jezyka angielskiego, wkrotce startujemy z lekcjami angielskiego. Kursy beda sie odbywaly w centrum Huntingdon, w malych 5-cio osobowych grupach. Godziny beda dopasowane do wymagan studentow, wiec nie musisz sie martwic czy znajdziesz na to czas. Zadzwon do nas i zapytaj o ceny! Kursy zaczynaja sie juz od 5 funtow za godzine nauki!!!
Serdecznie zapraszamy! Wiecej info na stronie www (serwis nadal w przygotowaniu ale podstawowe informacje juz sa dostepne)
Temat: szukam pracy...
Zawsze pytałem się napotkane osoby skąd pochodzą, większość przybyła z mniejszych miejscowości ze środkowej Polski.Nie spotkałem wtedy nikogo ze Szczecina - byłęm chyba jedynym szczecinianimem
Wspomniałem o pracy przy pakowaniu, bo stałem 8 godzin w 1 miejscu mając przed sobą zegar - nogi wchodzą w ... taka monotonia jest zabójcza. Przy remontach czas biegnie szybciej.
Zajrzałem dzisiaj na internetowe wydanie thisisyork - a tam informacją że redukują zatrudnienie w drukarni (20 km na zachód) i przeniosą drukowanie książek telefonicznych do ...Polski.No i 400 etatów ubędzie Agencja KHS jest z pewnością dziś smutna - sprawdzeni polacy dostali tam pracę,pewnie jacyś dostali się na stałe, a kogo zwolnią najpierw? chyba pracowników agencyjnych (polaków), bryndza w tym Yorku Zresztą w całej Anglii są miejsca gdzie likwidują zakłady i produkcję przenoszą do europy wschodniej. :
Widzę że agencja napisała tu ofertę dla budowlańców, siedzibę ma chyba w business park w Pocklington ,tam nie ma przystanku autobusowego trzeba sie cofnąć wysiadając w miasteczku Pocklington albo dojechać samochodem.Gdybyś z jakimiś polakami złożył się na stary samochód, dostalibyście chyba szybciej jakąś pracę.
Ale zawsze początek roku jest najgorszy na otrzymanie pracy.
Jak nie dostanę lepszej pracy w szczecinie to będę musiał wrócic do Anglii ,ale spróbuje koło lotniska Stansted albo Luton aby mieć blisko na weekendowy wypad do domu
Temat: Podatki z Anglii
Ostatnio dużo piszą o chęci oskubania pracujacych np. w Anglii przez nasz Urząd Skarbowy. Prawo oczywiscie jak narazie na to pozwala. ale postepując zgodnie z prawem można legalnie zarabiać w Anglii i nie płacic w Polsce podatków. Już po roku oficjalnej pracy można się starać o stały pobyt i jest to faktycznie formalność. oczywiście nie można być notowanym, bo to sprawdzają. Wcześniej jeśli ktoś miał w Polsce NIP. musi złożuć w US wypełniony druk o przeniesieniu ważnych życiowych interesów do Anglii, na tym druku wpisuje się swój angielski nr służący opodatkowaniu w Anglii. Ważne też, żeby w tym czasie nie osiagać w Polsce żadnych dochodów. Po otrzymaniu Karty Stałego pobytu mozna juz w Polsce dorabiać np. na giełdzie, tylko w biurze maklerskim trzeba podać angielski adres z kopią karty, oraz nr podatkowy. Wtedy tam są wysyłane PIT-y o dochodzie uzyskanym ze sprzedaży akcji. Jeśli jesteś studentem i zarobiłeś w Anglii mniej niż 30 dni x 23 funty= 960 funtów ( koszty utrzymania- jest to maksymalna suma jaka można odliczyc z dochodu), to w Polsce jesteć zwolniony z podatku. Jeśli to był twój jedyny dochód w roku to zgodnie z prawem nawet nie musisz składać zeznania podatkowego.
Temat: problemy z pracodawcą, jak je rozwiązać?
Mam rejestracjie w HO poniewaz wczesniej pracowalam w innej firmie. W CAB powiedzialm ze pracodawca nie dal zadnego dokumentu potwierdzjacago zatrudnienie u niego wiec nie moglam wystapic ponownie do HO o pozwolenie o prace u kolejnego pracodawcy( obowiazuje mnie to przez rok tu w anglii). Otrzymalam od pracodawcy druk P 45, wiec nie byla to praca na czarno. Powiedzialm o tym wszystkim w CAB. Prace znalazlam przez agnecie nie wiem czy moge to wymienic tu jej nazwe. Jednak nie ona byla moim pracodawca. We wstepnych warunkach przedstawionych przez agencie, mialam miec 2 miesieczny okres probn a potem kontrakt, poza tym mowa byla o 6 dniach pracy. W podobny sposob moj byly pracodawca zatrudnia 6 osob z Europy wschodniej. A ta agencia nadal rekrutuje mu nowych pracownikow, ktorzy po przyjezdzie poznaja jak faktycznie wygladac bedzie ich praca.
Temat: Czy warto pojechac ze granice?
Czy warto ?! Człowieku ty się nie zastanawiaj . Tu nie ma przyszłości bo w Polsce zapanował wyzysk pracownika i taki świeży student jak ja ma robić w obozie pracy np. w wielkiej drukarni za 850 zł miesięcznie z wykształceniem wyższym ! NIE ! Po prostu trzeba sobie powiedzieć co jest normalne , a co nie . Jeżeli za granicą znajdując pracę legalną ( po około 3 miesiącach ) nawet na pół etatu dają nam 8,5 funtów ( za 1h ) przy 4 godzinach pracy w 6 dni tygodnia to miesięcznie wychodzi ci ok. 900 funtów co w przeliczeniu daje ~5000 zł . Nie ma się co rozwodzić trzeba opuszczać ziemię rodzimą i jechać np. do Anglii , Szkocji lub Irlandii . Dopiero jak my młodzi ruszymy masowo i nie będzie miał kto na emerytury tych w rządzie pracować to się im przypomni , że należy nas szanować i płacić godziwie . Przypomni się im dopiero jak podupadnie system emerytalny , ja tak to widzę i myślę , że się dużo nie mylę .
Temat: Coraz ciezej o prace...
Ta, ja miałem podobnie tylko że nie miałem mieszkanka ani przyjaciół w Anglii...
Ja też. A robotę konkretnie dostałem (za 5.00 Ł/godz.) po...1,5 miesiąca od przyjazdu! Jednak nie szukałem jak desperat, po prostu w końcu musiała przyjść...
Ostatnio jakiś Schumacher został bez pracy, bo poszedł sobie na przedwczesną emeryturkę...ale on zarobił w swojej robocie tyle, że nic już nie musi robić, ani jego dzieci nawet...
A na poważnie.
Idź do "Right Direction". Tam trafia od pewnego czasu najwięcej ludzi ze słabym językiem i w sumie dostają często pracę. Najczęściej w drukarni "Polestar" zdaje się...Lekko to tam nie będziesz miał, ale lepszy rydz niż nic.
Temat: Dla ludzi, którzy chcą porozmawiać o mandze i anime.
A co powiecie na to by zorganizować jakąś akcję mającą na celu wydanie Elfen Leid w polskim wydaniu? Można by wysłać jakąś prośbę do JPF'u czy Waneko. Lub do jeszcze innej drukarni, która zajmuje się wydawaniem mang. Według mnie to powinno być Waneko bo JPF i tak ma już duży nakład pracy i nowości. Chociażby Bleach czy kontynuacja D.N.Angel i Oh, My Goddess! Ma ktoś jakieś pomysły na "dobre" (pojęcie względne) mangi, które nie ukazały się jeszcze na polskim rynku mangowym a chcielibyście by wyszły? Podawajcie propozycje. Ja lub ktoś kto będzie bardziej zaangażowany może napisać do wydawnictw. Co Wy na to?
Ja jak byłem w Anglii to miałem możliwość poczytania Full Metal Panic! I to będzie moja pierwsza propozycja na druk.
Temat: Najlepsze auta...
By?em kiedy? pare dni w drukarniach w Niemczech, jako serwisant i powiem tak, ze jak bym tylko móg? to bym zwolni? wi?kszo?? pracowników, non-stop gadaj?, pal? szlugi i pij? kawe. lekka praca, a oni sie opierdalaj? jak sie da. Na nas sie patrzyli jak na jaki? ludzi z kosmosu, mieli?my do?? ci??k? fizyczn? prac?, zaden z nich by sie tego nie podj??.
Ale Polak pokazal ludziom na zachodzie z moze robic wiecej i dluzej i teraz juz wiekszosc pracodawcow w Niemczech,Irlandii czy Anglii wie ze polakowi mozna zlecic wiecej i zrobi to i tak duzo taniej niz obywatel danego kraju... Wiem po sobie,na poczatku pokazalem ze moge wiecej to teraz oni wymagaja wiecej.
Temat: Zasiłek bezrobotnego
Witam serdecznie,
mieszkam i pracuje w Zjednoczonym Królestwie od 2 lat bez przerwy. Z takich, a nie innych powodów zamierzam wrócić do Polski. Jakoże zarówno jak i Polska jak i Anglia należą do członków Uni Eurpejskiej, to dlatego też mam zapytanie co do czasu poszukwiania pracy po powrocie. Okresu bezrobocia!
Co mówi na ten temat prawo? Czy przysługuję mi się zasiłek? Próbuje się doczytać na forach, ale nie umiem, a słyszałem, iż nalezy wypelnic druk z rodziny E ? Czy to prawda? Jaki to druk dokładnie? Gdzie go mogę dostać i gdzie go złożyć po powrocie do kraju?
Pozdrawiam
Temat: 1,2,3,... po przyjezdzie
Wszelka kolejność bierze w łeb w Anglii ze względu na biurokrację i mnogość głupich pomyłek.
A tak serio.
NIN "załatwiasz" kilka tygodni, więc w międzyczasie zdążysz zrobić sporo rzeczy...
Najszybciej i bez żadnych innych kwitków , kart można zarejestrować się z przychodni. Wystarczy podać NIN tymczasowy (data urodzenia plus litera M jak dla Ciebie np. 110978 M).
Benefity właściwie są dostępne na podstawie NIN jeśli chodzi o osobę samotną. Dzieje się tak, ponieważ najpierw trzeba się zarejestrować w Job Centre (jako podlegającym DWP- Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej) a tam wymagają NIN-u.
WRS jest związany z pracą zatem dopóki jej nie dostaniesz nic nie załatwisz.
Rezydentura podatkowa i ogólna.
Jak pamiętam, to właściwie też dostaje się ją na podstawie formularza który wydaje pracodawca, ale...
Można iść samemu do IRevenue i dokonać tzw. deklaracji, wypełniając druk "Arriving to UK" (czy podobnie nazwany) i tam najważniejsze jest wpisać na samym dole w pytaniu o deklarowany czas pobytu - okres najdłuższy czyli 3 lata i więcej!
Wymeldować się zawsze możesz. Podwójny podatek obowiązuje - a raczej obowiąwał do końca 2006.
Reszty nie pamiętam.
Niech inni coś poprawią.
papa.
Temat: Modernizacja stadionu
Nooooooooo na 25 stronie.
A Hanki GW nie trawię od czasu jak jako Prezes NBP doprowadziła niemal do upadku Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych odbierając im druk dokumentów i co najważniejsze - banknotów.
Poslie drukowane były w Anglii, a w Polsce jakieś afrykańskie słabo opłacalne. Wiem ilu ludzi straciło pracę i wiem jak wielu z nim popieprzyło to życie. Dziś na szczęście PWPW jest SA, a bystra Hanka nie ma wpływu na finanse Państwa.
Szkoda, że szkodzi jako Prezydent Miasta ale to juz też nie długo. Kampanię zrobi sobie w TVN-ie i na Łazienkowskiej.
A tak na marginesie to kiedy są wybory na Polonii ?
Czy kadencja im sie nie kończy jakoś lada chwila ?
Temat: stadion czy teatr
a oto odpowiedź
kapusta
dzisiaj jest niedziela my nie idziemy do kościoła
my idziemy dziś na stadion nas żużel woła.
przegramy czy wygramy i tak będzie goraco
przyjezdni dostaną wp....al, nie zdążą do pociągu
co Ty na to ? Tłusty druk mówi nam ,że Ty tam w ogóle nie idziesz na szlake tylko się prać.
wyjaśnie niewiedzącym. to jest kawałek zespołu ramzes&the hooligans. w oryginale jest piłka nożna. a kawałek był przytoczony tak dla podrażnienia moich oponentów
Cytat:
przecież wygodniej jest usiąść w fotelu, otworzyć czipsy, nalać sobie koli. nikt nie będzie przeszkadzał krzycząc do ucha, nie będzie pijanych kolesi obok, nie zmarzniesz,flagi nie bedą zasłaniać widoku
Brnij dalej....
A mi ludzie mówią, że się cieszą że nikt im nie zadymia widoku. I pomyśl sobie jak jest pięknie jak dzieciaków nic nie gryzie w oczy i wszystko(konfetti, flagi, barwy klubowe u kibiców), widać Tak więc wcale nie jest tak, że wszystkim się to podoba. Ale to inny temat i jest on w innym wątku.
proponuję wyjazd w popularnym kierunku, do anglii. tam żeby pojść do wc należy zgłosić to ochronie, niedopuszczalne jest machanie szalikami, flagi to nieomal przestępstwo.
OE organizuje konkurs na najlepszą oprawę stadionową. widać jednak ktoś docenia trud kibiców. ale przecierz takich ludzi należy przepędzić ze stadionów
ktoś z gdańska powiedział, że klub i tak nic nie może zrobić. nie ma monitoringu, to nikomu nie da się udowodnić złamania zakazu.
Temat: Zna ktoś agencję IGD - BIRMINGHAM ???
Witam,
mam w planach wyjazd do Anglii, miałem skontaktować się z tą agencją, naprawdę jest z nią tak źle? Praca na gazetkach to roznoszenie czy co? Ja słyszałem o pracy dla drukarni.
Może ktoś coś więcej napisać? Byłbym bardzo wdzięczny, czas mnie nagli..
Temat: Fabryki w North Yorkshire
Znalazłem opinie na tym forum dotyczące zakładów w Yorku - a oto moje opinie- decyzja o zamknieciu fabryki czekolady Terry została podjęta już w 2004 r przez amerykanskiego właściciela(maszyny zostały wysłane do słowacji a 20% do Jasła). Nestle nie upada tylko nie przyjmuje już ludzi na stałe kontrakty a polaków tam nie przyjmuja bo jest niepisana umowa że tak dobrze płatna praca nie może być przeznaczona dla ludzi z Europy wsch.(słyszałem jedynie o 3 polakach tam pracujących)- dają ją np.hiszpanom bo tam jeżdżą na wakacje.Im dalej na północ Anglii tym bardziej nas nie lubią i nie boja się tego okazać . Anglicy na płd. mówią że Yorki zadzieraja nosa.
Co do McKechnie plastic components w stamford bridge, młodzi anglicy nie chcą tam pracować bo: zmiany sa 12 godzinne dzień, noc -a jest tam jedna prasa na ktorej ręce pracuja bez odpoczynku a stawka średnia troche powyżej 6
Oddział tej firmy znajduje sie w Pickering i tam też często się ogłaszają.
W Yorku najwięcej polaków pracuje w hurtowni Magson, jest też mała fabryka czekolady Monkhill-ale czy pracuja tam polacy?, oraz fabryka kontenerów biurowo-socjalnych.
W Malton jest rzeźnia ale tam też nie lubia nas
W Whitby jest fabryka gumy i przetwórnia owoców ryb (na nocki)-jest tam ktoś?-firmy potrzebowały kiedys tam pracownikow.
Moim zdaniem aby dostać teraz szybko pracę trzeba mieć SAMOCHóD-czy ktoś zgodzi się ze mną?- powiedziec to komuś nowemu przyjezdnemu to sie obrazi.
Np. we Flaxby na wsh. od Knaresborough jest paczkowalnia warzyw oraz drukarnia ksiazek telefonicznych ( nie ma autobusu) ,ale pracuja tam polacy przez agencje KHS personnel,pracowali też przez tą agencje w fabryce mebli w thorpe arch na wsch od wheterby ,ale tylko jako pakowacze.
A wystarczy pojechac na wsch od Leeds ,jest tam miasteczko sherburn in elmet, a zanim 1 km wielka hurtownia dla sommerfield i tam potrzebowali warehouse operatives jest też duża fabryka opakowan -butelek?
Dalej na wschód jest selby a w nim przetwornia warzyw (do słoików) gdzie anglicy się pozwalniali ,kiedy polacy zaczęli pracować przy taśmach na 5 biegu poganiani przez irakijskich brygadzistow.
Przed Pocklington jest fabryka słodkosci-czyli tez potrzebny jest samochód ,a praca głównie w nocy- 12godzinne shifty.
W Boroughbridge jest fabryka mrożonek -też auto.
W Tadcaster jest ogromny browar ,ale tylko raz widziałem ogloszenie o przyjęciach.
100%polak dnia Czw Lip 06, 2006 9:36 pm, w całości zmieniany 3 razy
Temat: Zasilki na dzieci
Witam.
Chcialbym Wam popowiedzieć o mojej przygodzie w staraniach się o Child Benefit.
Do Anglii przyjechałem w listpoadzie 2007.Mam prace,mieszkanie,czyli ok.
W styczniu 2008 wypełniłem aplikację zciągniętą z net-u,dołączyłem akty urodzeń moich 2 synków i rezygnację mojej partnerki z zasiłku rodzinnego w Polsce.
08.02 przysłali mi swoją / zielony druk/ do wypełnienia.Myśląc iz ta zassana z net-u nie liczy się dla nich zadzwoniłem.Okazało się,że wszystko w porządku, przyjęli wcześniejszą aplikację i sprawa w toku.03.03 ponownie przysłali ten sam druk.Jednak po tamtej rozmowie zostawiłem to.
09.04 dostałem odpowiedź,że nie otrzymam CHB,ponieważ spóźniłem się z terminem i nie odpowiedziałem na ich pismo z dn.08.02 !!!!!!!!!!!
Zadzwoniłem z wyjaśnieniem,że przecież wysłałem w styczniu,aplikacja została przyjęta więc o jakim spóżnieniu mowa.Z racji tego,że dzwoniłem na Help Line pani niewiele mogła powiedzieć,ale zobowiązała się iż w ciągu 48 godz.ktoś zajmujący się moją sprawą z biura zadzwoni do mnie.
Nie zadzwonili.
Zadzwoniłem ja /help line/.
Tym razem pani stwierdziła,że prawdopodobnie chodzi o brak WRS.Kazała wypełnić jednak tą zieloną aplikację dołączyć oryginał Home Office i przesłać.
Męczyło mnie to okrutnie bo przecież HO nie jest wymagany jeżeli staramy się o CHB.
Zadzwoniłem jeszcze raz dnia następnego.
I tu pan oznajmił mi ,że NIE MAM PRAWA POBYTU W UK !!!!!!!
Na moje pytanie dlaczego skoro mam:
- rejestracja w Home Office
- stałe zatrudnienie
- adres zamieszkania
- brytyjskie prawo jazdy
- numer NIN
odpowiedż była krótka.Czy chcę się odwołać?
Poprosiłem o druk apelacyjny,przysłali.Wypełniłem go wpisując,że nie zgadzam się z ich odmową przyznania zasiłku,bo i tu wypisałem wszystko co Wam powyżej.
Wytłumaczcie mi więc,Ci którzy zjedli zęby na brytyjskich urzędach.O CO TU ..... CHODZI??!!
Pozdrowienia.
Tym razem
Temat: Księgi Stadne
Z m do m
Nr 80 (rok II nr 173)
27 październik 1996
POLSKA KSIĘGA STADNA PEŁNEJ KRWI – UZNANA NA ŚWIECIE !
„Starania o uznanie Polskiej Księgi Stadnej trwały od wielu lat. Ostatnimi czasy prace nabrały ogromnego tempa. Sprawdzono i doprowadzono pochodzenie wszystkich koni do ksiąg uznanych – w przygotowaniu tych materiałów dużą pracę wykonał pan Krzysztof Wolski – a biorąc pod uwagę historyczne uwarunkowania (dwie wojny) było to zadanie niezwykle trudne. Została przeprowadzona kilkakrotnie szczegółowa kontrola dokumentacji Polskiej Księgi Stadnej, sposobu jej prowadzenia, przepisów i na końcu weryfikacji rodowodów. Kontrole i weryfikacje przeprowadzał przedstawiciel Międzynarodowej Komisji Ksiąg Stadnych dr Devolz. I wreszcie stało się.
W dniu 3 października br. w Newmarket Międzynarodowa Komisja Ksiąg Stadnych, której przewodniczy Lord Weatherby, działająca w ramach Konferencji Międzynarodowych Organizacji Wyścigowych podjęła decyzję o uznaniu Polskiej Księgi Stadnej (Polish Stud Book). Odtąd nasza Księga Stadna jest traktowana na równi z Księgami Stadnymi takich państw jak Anglia, Francja, Włochy, USA czy Niemcy. Znalezienie się w tym doborowym towarzystwie jest jednocześnie przełomowym momentem dla naszej hodowli, gdyż bez żadnych ograniczeń stwarza możliwości wykorzystania w hodowli innych krajów ogierów i klaczy pochodzących z Polski, a także umożliwia nadal udział naszych koni w wyścigach na całym świecie, bowiem obecnie konie wpisane do ksiąg stadnych, nie uznanych, nie mają prawa startu w większości krajów zachodnich. Decyzja Międzynarodowej Komisji Ksiąg Stadnych, która zapadła w Newmarket jest także dużym osobistym sukcesem – kontynuującej od 16. lat pracę nieżyjących już, wybitnych fachowców, pani Marii Schuch i pani Krystyny Molendowej – redaktorki Polskich Ksiąg Stadnych pani Krystyny Karaszewskiej, której tą drogą składamy serdeczne gratulacje.”
Tekst napisał Andrzej Szydlik
Jak już chyba tx napisał może warto byłoby zapytać Międzynarodowej Komisji Ksiąg Stadnych (jeśli jeszcze takowa istnieje) jak należy prowadzić Księgi Stadne (terminy, druk, czy płytka, ogólna dostępność Księgi dla zwykłego śmiertelnika itd).
Pozdrawiam
Temat: "Harry Potter and the Half Blood Prince" - tom VI
Czemu ja nic nigdy nie wiem!?:bang:
Kiedy podano wiadomość o tym wydaniu w Polsce HPiHBP w tym samym czasie co w Anglii?
Musze zacząć dokładniej wertować neta w sprawach związanych z HP...
Obawiam się, że Ark nieświadomie wprowadził Cię w błąd - chodzi o to, że HBP będzie dostępny w Polsce tego samego dnia, co i w Wielkiej Brytanii, ale tylko w wersji oryginalnej (chyba, że o to Ci chodziło). Wiadomość ze strony Media Rodzina, polskiego wydawcy książek o Harrym Potterze:
Szósty tom HP
Z ulgą donosimy, iż dzis, 21 grudnia, w południe najkrótszego dnia roku, traci moc Klątwa Milczenia.
Spieszymy więc donieść, że "Harry Potter and the Half-Blood Prince" ukaże się po angielsku 16 lipca 2005 roku.
Wierni czytelnicy już od dłuższego czasu mogli podążać za wskazówkami autorki zdradzającymi szczegóły dotyczące tego wydania, a zamieszczanymi systematycznie za tajemniczymi drzwiami na jej stronie internetowej (www.jkrowling.com). Oni też - w przeciwieństwie do mugoli - pierwsi dotarli do elektryzującej wszystkich informacji, kiedy zostanie ogłoszona oczekiwana data, a która znajdowała się pod choinką J.K. Rowling. Gratulujemy!
Kiedy można spodziewać się szóstej części w Polsce i kim jest tytułowy Książę Półkrwi?
Wydawca angielski potrzebuje na wydanie książki ponad pół roku. Wiemy, że nasz tłumacz, pan Andrzej Polkowski, od 16 lipca 2005 r. będzie zajęty wyłącznie jednym -tłumaczeniem. Paru miesięcy będzie jednak potrzebował, by ukończyć swoją pracę. My również potrzebujemy trochę czasu, by przygotować książkę do druku, a drukarnia - by wydrukować paręset tysięcy jej egzemplarzy. Dokładną datę polskiej premiery będziemy jednak mogli podać, kiedy otrzymamy oryginał angielski.
A co do tytułowego księcia? Bardzo chcielibyśmy zdradzić te informacje, jednak rzucona na nas Klątwa Milczenia na razie to uniemożliwia...
J.K. Rowling zdradza jedynie, że duża część kluczowych fragmentów i scen części szóstej ma swoje pochodzenie albo też silne powiązanie z drugą częścią cyklu, czyli "Komnatą Tajemnic" i że to właśnie drugi tom zawiera cenne informacje związane z zakończeniem serii.
Na razie z całą pewnością można powiedzieć, że wymienionym w tytule półkrwi księciem nie jest ani Harry ani Voldemort..
Temat: Świadczenie usług innym firmom
Witaj!
Ciekawy pomysł.
Już od połowy lat 90 w Polsce pojawiło się dużo firm które robiły coś dla zleceniodawcow z Zachodu. Do dziś wiele takich firm istnieje i maja sie calkiem dobrze.
Jednakze nie mozesz na poczatek brac malej ilosci bo wtedy moze sie to nieoplacac (koszt transportu). Im odpada cale zamieszanie z zatrudnianiem ludzi itp - ty u siebie tez musisz zatrudnic tylu samo ludzi, tyle tylko, że tam sa wysokie koszty zatrudnienia i u ciebie widoczne sa oszczednosci, ale wlasnie dlatego trzeba isc na ilosc.
no tak tylko pytanie teraz jak to wogóle zacząć gdzie znaleźć firmy które zajmują się wydawaniem płyt już nie mówie o wytwórniach ale o wydawnictwach i jak nawiązać z nimi kontakt aby były zainteresowane skorzystaniem z takich usług nie chodzi o to aby już na dzień dobry zrobić duży skok na zlecenie i zamówic odrazu pół miliona płyt do wkładkowania w broszurki czy składania w pudełka ale na początek jakas może nie małą ale średnią ilośc po to aby zrobić to dokładnie na czas a żeby klient był zadowolony i był chętny nawiązać współprace oraz na początek sam przywieźć oraz odebrać gotową już usługe kilka dni temu moja znajoma do mnie zadzwoniła i powiedziała że miałaby dla mnie zlecenie skleić 5000 kartoników i miałem mieć na to czas 5 dni zapłata 400 zł ale zrezygnowałem miał to przywieźc do domu a po wykonanej pracy odebrac i zapłacić ja jednak interesuje się tymi płytami i nad tym się zastanawiam nie mam i niestać mnie jak większosci ludzi na to aby kupić hale czy też wynając ją a więc na początek jakąs duża ale nie ogromną ilośc płyt starannie tą usługe wykonać aby klient był zadowolony nawiazywac dalsze kontakty a z czasem jak już finanse wzrosną oraz ilosc klientów wówczas rozejrzeć się za wynajęciem jakiegoś pomieszczenia a teraz po prostu wykonać usługe dobrze ale za mniejsze pieniadze ale zeby na tym również samemu dobrze zarobić mnie chodzi o sektor usługowy dla firm które chcą szukać oszczędnosci i które dzięki temu chcą i będą gotowe wynając osoby z zewnatrz aby zaoszczędzić na kosztach pracy oraz zatrudnianiu pracowników oraz uniknięcia zamieszania z tym zwiazanego czyli z zatrudnianiem ludzi aby klient widział gołym okiem oszczędnosci bez problemu znajde osoby które nie mają pracy i wykonają taką usługe wraz ze mną w końcu od czegoś trzeba zacząc chocby na początek od małych zleceń przecież nie odrazu znajde kilkunastu klientów którzy powiedzą panie będzie miał pan pomieszczenie przywozimy panu 2 miliony płyt płacimy 200 tys a pan ma tyle i tyle czasu na wykonanie uslugi chciałbym również zaznaczyć iż ta firma która zleciła insertowni wkładkowanie tych płyt cd nas nie zatrudniała my robiliśmy to bez żadnych umów przez póltora miesiaca za 850 zł na miesiąc ale oni później wynajęli sobie inną hale i znaleźli innych ludzi którzy robili to i kto wie czy jeszcze nie robią za mniejsze pieniadze poniewaz jak zlecili nam tą usługe to jeszcze musieli zapłacić szefostwu drukarni abyśmy wogóle to robili no i aby oni mogli nami wówczas żądzić i musieli ich słuchac a nie kierownika drukarni po prostu przyjeżdżały tiry z anglii i niemiec przywozili i odbierali płyty a my musieliśmy tyrać ile zarobiła i zarabia na tym ta rodzina która wymyśliła sobie ten biznesik nie wiem ale w telewizji było o tej rodzinie później głośno ponieważ dali lekką ręką kilkadziesiat tysięcy złotych na operacje jakiegoś dziecka
Temat: Refleksja
Rzecz wiadoma, wolny rynek, prawa biznesu, itd. Lecz i tak jakoś dziwnie mi się zrobiło czytając ten post na forum onetu:
Kod: Zaznacz całyPrzez 15lat prowadziliśmy malutki sklepik, inwestowalismy w firmę, urosła z niczego do 3 sklepików, mieliśmy najlepsze zaopatrzenie, uczylismy ludzi promocji, gdy jeszcze nie wiedzieli co to znaczy, poziom cen mieliśmy hipermarketowy-kupowaliśmy coraz więcej i tylko z promocji, by skuteczniej konkurować z innymi-mielismy coraz większe grono stałych klientów, a firma rosła,
pomyślcie-najlepszy sklep w mieście-na bazarze-z kosmetykami, perfumami i chemią gospodarczą, wszystkie najlepsze marki były u nas, nie tylko Maybelline i L'Oreal ale i tańsze polskie też, do tego zapachy Kenzo, Elizabeth Arden,J.del Pozo,i inne nalepsze-po popularne-wszystkie Sabatini itd, obcy turyści/przejeżdżający i z innych miast oraz nowi przedstawiciele odwiedzający nas byli zdziwieni/-u was na bazarze a macie kolorówkę Bourjois i zapachy Diora, na dodatek oryginalne?nie mogli tego pojąć bo nie z tym kojarzyły im się bazary. Wkrótce otworzyliśmy tradycyjny sklep w wynajętym lokalu w miasteczku o 0,5h drogi autem od naszego-gdzie był jeden sklepik z chemią/Garnier stał obok domestosa-itd, i kilka kiosków-praktycznie zero konkurencji-zaczęli otwierać nowe jak zobaczyli, że coś obcego pojawiło się u nich i odnosi sukces/. Robiliśmy dla klientów konkursy sami, z własnych środków, ludzie byli zdziwieni, że za darmo otrzymują wartościowe produkty. W naszym miasteczku mieliśmy grono wiernych klientów, a przetrwaliśmy różne sieci kosmetyczne i chemiczne które się otwierały i stosowały czasem dumping.Zawsze mieliśmy taniej-choćby o kilka groszy.Promocji mieliśmy najwięcej ze wszystkich sklepów-moglismy drokować z nimi gazetkę-niestety małym sklepom gazetki nikt nie sponsoruje/jak to sie ma z hipermarketami, gdzie reklamę opłacają producenci/, a małej firmy nie stać na wyrzucenie 7tys zł na druk ulotek gazetkowych co 2 tygodnie. Nagle weszło do naszego miasteczka stado hipermarketów-z samych spożywczych/ze wszystkim/ otworzyły się 3 ogromne nie licząc dziesiątek dyskontów/które konkurencją nie były/. Walczyliśmy 6lat.Ludzie głosują nogami-jesli zostaje ci klient kupujący szampon familijny i szare mydło-a ten robiący duże zakupy idzie do hipermarketu-gdzie wydaje jeszcze więcej-często na niepotrzebne rzeczy, które zobaczył i się spodobały w jasnym, duzym sklepie i łatwo sie wrzucało do duzego wózka, to niestety na spadek obrotów o 80%,którymi zarabialiśmy dotychczas-a nie cenami,nie mogliśmy poradzić już nic.Po latach walki zbankrutowaliśmy-tracąc dorobek życia. Zwolniliśmy pracowników, którzy mieli u nas wyższe pensje niz w hipermarkecie, mieli wszystkie świadczenia socjalne i płatne nadgodziny, napoje w pracy i dofinansowanie urlopów.Zginęła praca i inwestycje 15 lat, gdy człowiek budował i chciał aby było pięknie. Teraz nasi pracownicy rozsypani po swiecie pracują tam gdzie im się udało, ja np.pracuję w Anglii i tylko przykro jest że Polacy a woleli iść do Tesco lub Kauflandu po drugiej stronie ulicy-nie mówiąc o innych sklepach, zamiast zobaczyć jakie promocje są u nas -wydawali tam ostatni grosz,a małych firm padło setki. Zostały na pobocznych osiedlach tylko stado małych spożywczych z lichym zaopatrzeniem, gdzie nierzadko jest wyzysk pracowników i hipermarkety/sam słyszałem, że w jedny sklepiku ludzie dostawali wypłatę częściowo w bonach, którymi musieli robic zakupy tylko w tym sklepie,a jesli coś się przeterminowało to mieli tym obciążane wypłaty-zgroza!/. Teraz i one padną, łacznie z kioskami, jak wejdą sieci sklepów sieci-express.Ale chcieliście to macie. Ludzie szli pracować do hipermarketu za najniższe stawki,z angażem na pół etatu, bez dodatków i jakichkolwiek praw pracowniczych-u nas pracowali normalnie. No ale teraz jest za to nowocześnie-macie do wyboru towar z Chin, albo towar z Chin, to nawet widać po tańszych kosmetykach do kąpieli-kiedyś był wybór wielu firm polskich w supermarketach,w szczególności w Anglii były tony fajnych brytyjskich produktów-teraz wszystko jedzie z Chin, gdzie nie liczą się ze środowiskiem ani z człowiekiem.To jest nowa nowocześność:( Zadowoleni??
Jeszcze trzyma się centrum ogrodnicze-ale robi bokami-bo są przecież 2 hipermarkety budowlane i rośliny w nich też:)
Temat: Co jest gorsze?
| | Co jest gorsze dla gospodarki? Wysokie bezrobocie czy wysoka inflacja?
| Mysle ze bezrobocie. Bezrobotny to koles
| bez pieniedzy. I tu jego mozliwosci
| sa bardzo ograniczone.
| Jeżeli to prawda to w latach 80-tych czy 70-tych bezrobotni z Zachodu
| powinni uciekać do Polski (w Hiszpani dochodziło do 26 % czyli w Polsce
| na pewno mieliby wtedy lepiej)- a było całkiem odwrotnie.
Bo ich:
a) nie wpuszczali,
W Hiszpanii duża część społeczeństwa ma ciągoty mocno lewicowe - a wiec
od strony ideologicznej rządy PRL czy Castro nie miałyby nic przeciwko
(byłaby to na pewno wykorzystane propagandowo) a zarówno w PRL jak i na
Kubie brakuje rąk do pracy (kopalnie, uprawa trzciny cukrowej itp).
b) nie bylo stac na bilet,
c) jezyk, rodzina, znajomi
Dla polskich bezrobotnych to nie jest zadna przeszkodą.
d) musieliby pracowac za pensje mniejsza od zasilku :-)
Nie sądzę żeby bezrobotni i bezdomni na Zachodzie mieli dożywotnie prawo
do zasiłku (a w szczególności w USA i Anglii).
| Wysoka inflacja - to utrata pieniedzy w danej walucie.
| A z tym mozna sobie poradzic (wymieniajac walute
| na cos innego - inna waluta, kruszec, towary, akcje itp)
To jest ucieczka od inflacji.
Ta ucieczka powoduje gwałtowne podrożenie dewiz a więc towarów oraz
surowców imortowanych a więc pogarsza siłę nabywczą kolejnych strumieni
przychodów (jak równiez wykańcza od razu dłużników walutach - łącznie z
budżetem państwa)
Natomiast w czystej teorii - kazdy szybko wydaje pieniadze,
co znakomicie nakreca gospodarke, wszyscy maja prace, a ludzie
duzo pracuja zeby wiecej zarobic, bo jutro chleb bedzie drozszy.
Przy dużej inflacji przelicznikiem i tak bedzie USD - tak liczony
zarobek nie wzrosnie a moze nawet spadnie (kursy walut wyprzedzają
hiperinflację).
W latach 1978-1989 PKB Polski wzrósł 1,1 % (liczony wg korzystnego
kryterium siły nabywczej) a inflacja 2100 % - dlaczego zamiast produkcji
rosły ceny ?
Poza tym - miedzy podwyzkami plac ciagle tanieje sila robocza, wiec
zazwyczaj jest tania, co ulatwia eksport ..
Eksport wzrośnie ale na bardzo kiepskich "terms of trade" czyli za ten
sam towar zaimportujemy mniej surowców i towarow - na krótka metę ma to
sens ekonomiczny ale tylko w przypadku braku płynności walutowej.
Brak stabilnej inflacji to brak stabilnych stóp % i cen co chyba
uniemożliwia normalny rozwój gospodarczy (czy są jakieś przykłady krajów
z dużą inflacją - kilkadziesiąt % i wiecej - i jednocześnie z większym
przyrostem PKB od krajów z niską inflacją ?)
Tyle ze to teoria.
A w praktyce wysokie bezrobocie to jest raczej objaw gospodarki w
kiepskim stanie [hi,hi - z drugiej strony - wysokowydajnej],
Najczęściej to drugie (brak bezrobocia dotyczy krajów o niskiej wydajności).
a
inflacja to objaw zlych rzadow [z drugiej strony - eksport rosnie,
dlug publiczny sie zmniejsza - mimo ze nominalnie rosnie].
Pod warunkiem ze rząd pożycza z drukarni na 0 % - Caucesku splacił w ten
sposób całe zadłużenie zagraniczne (Gierek tez by spłacił gdyby
społeczeństwo zgodziło się na spozycie na poziomie Rumunii).
Poza tym raz rozpędzoną inflację można zatrzymać dopiero za cenę
cięzkich wyrzeczeń - brak zaufania do lokalnej waluty utrzymuje się
latami co skutkje wysokimi stopami nawet po zbiciu inflacji.
Anatol
Temat: Historia Polityczna
Andrzej Gass, ŚMIERĆ I KORONKI – Była to „crime parfait” - zbrodnia doskonała. Do dziś nie wiadomo, kto i dlaczego w tak okrutny sposób zamordował wdowę po marszałku Edwardzie Rydzu-Śmigłym. Prawdopodobnie zrobili to rodacy; Focus HISTORIA, I/2009, s. 60-63
Pisałem juz o tym tłumacząc, że Rydzowa podjęła z banku kilkaset tysięcy franków na druk Pamiętników Marszałka ERŚ, które wręczyła Tajemniczemu Blondynowi, tj. Barnardowi Janowi Romanowskiemu, zięciowi Generała Andersa. W śledztwie, w którym uczestniczyli NAJWYZSI funkcjonariusze policji francuskiej, BJR przyznał się do przyjęcia pieniędzy i zniszczenia wywieszki na drzwiach mieszkania Rydzowej w Monte Carlo Monaco: WRACAM ZA KILKA DNI – co sugeruje, że udała się z BJR do Paryża dla omówienia sprawy z wydawcą.
Rydzowa pochodziła z Żytomierza a poznała Rydza w pracy konspiracyjnej w Kijowie jako separatka, gdyż mąż zastrzelił jej kochanka. Dziwiono się Marszałkowi, że żyje z tak chimeryczną kobietą, ale on ją kochał. Uciekając przed frontem zabrała ze sobą 8 klaczy ze stadniny Rydza-Śmigłego, które przez 2 doby były u moich rodziców. Sadystyczny mord małą piłą mechaniczną, z nacinaniem i łamaniem kości, wskazuje na mafię odeską a porozrzucanie części ciała na terenie południowo-wschodniej Francji było wyraźnie OSTRZEŻENIEM asekurantów Pamiętników Marszałka.
To wskazuje na NKWD, które bało się wyjawienia Tajemnic Stalina, który miał agentów w Sztabie Generalnym WP. Hitler pomstował na Anglików za OSZUKANIE w Monachium, co Rydz-Śmigły powinien wytłumaczyć, że ZA OBRONĘ POLSKI PRZED STALINEM I CZECHOSŁOWACJĄ Anglicy i Francuzi obiecali Hitlerowi Czechy i Morawy – ale w Monachium dali tylko OBIERKI Czech i Moraw. Ponieważ Wielki Marszałek nakazał w takim wypadku ZBOMBARDOWANIE URALU – do czego Polacy nie byli przygotowani, gdyż Dakoty-Ural były dopiero robione w USA – więc Beck wystosował do Moskwy ultimatum, na które Moskwa nie odpowiedziała, gdyż Hitler wystąpił jako PROTEKTOR MOSKWY.
Wobec tego Beck sprzedał Dakotę-Ural mojemu dziadkowi, który wyeliminował Łowczego Siedmiogrodu, wobec czego III Rzesza przystąpiła do Wojny Rewanżowej BEZ LOTNICTWA STRATEGICZNEGO – z fatalnymi w wojnach z Anglia i Związkiem Sowieckim skutkami. Mówiło się, że Dakota WYGRAŁA II WOJNĘ ŚWIATOWĄ – bo utworzyła masowy transport lotniczy i skróciła bardzo drogie i długie szkolenie lotników do OPŁACALNEGO ¼ czasu. Za najlepszy samolot myśliwski uznano Mustanga, ale w polskiej doktryny bombowej - przyjętej przez Anglosasów z 3-letnim opóźnieniem - był to ESKORTOWY sokół, nazywany w Polsce Jastrzębiem, który miał asekurować bombowce jako PRZYNĘTĘ dla myśliwców wroga, więc sukcesy Mustangów wynikały z taktyki SOKOLEJ. Polacy szczekali, że Niemcy robili SOKOŁY jako M-109, bo znaleźli zestrzelonego przez polską opl Jastrzębia, ale była to łyżka BEZ ZUPY, bo nie mieli bombowca strategicznego.
Temat: Bush czy Kerry?
Kilka słow na temat wolności w USA - tak opiewanej.....
Felieton: Dziesięć lat więzienia za kropkę nad "i" - Jan Czekajewski, korespondencja z USA.
Amerykańskie Ministerstwo Skarbu zarządziło, iż poprawianie prac naukowych przysłanych do druku w amerykańskich czasopismach wymaga specjalnego zezwolenia. Ciekawe jest, że druk materiałów nadesłanych i nie poprawionych jest dozwolony i nie wymaga licencji. Licencji wymagają tylko poprawki, łącznie z ortograficznymi, gramatycznymi i rysunkami.
Ten produkt wysiłku skarbowych biurokratów ujrzał światło dzienne stosunkowo niedawno i niewielu Amerykanów, a jeszcze mniej cudzoziemców, o nim wie. Adam Liptak napisał o tym wydarzeniu 28 lutego 2004 w "The New York Times" w artykule zatytułowanym "Treasury Departament Is Warning Publishers of the Perils of Criminal Editing of the Enemy" ("Ministerstwo Skarbu Ostrzega Wydawców o Niebezpieczeństwie Kryminalnego Przestępstwa Korygując Wroga). Chodzi o to, że jakiekolwiek poprawki wniesione przez redaktora do pracy naukowej i nie tylko naukowej (np. poematu) autorów z Iranu, Kuby, Libii, Sudanu i Korei Północnej są zabronione. Ministerstwo Skarbu traktuje każdą poprawkę jako nielegalny eksport materiałów do zabronionego kraju.
Ciekawe jest, że w szczycie konfliktu z sowietami nikomu nie przyszło do głowy, aby utrudniać publikowania prac rosyjskich fizyków, czy medyków. Owszem, były także wynaturzenia w embargu USA na eksport prymitywnych komputerów, co odbyło się kosztem amerykańskich producentów, a wzbogaciło producentów komputerów, tzw. "klonów", na Tajwanie i w Chinach. Jednak biurokraci z Urzędu Kontroli Eksportu nie wynaleźli wtedy metody blokowania sowieckich publikacji. Wręcz przeciwnie, większość sowieckich publikacji była tłumaczona natychmiast na angielski, a sowieci odwzajemniali się podobnym, tłumacząc i wydając amerykańskie publikacje w języku rosyjskim.
Tego rodzaju zakusy na wolność słowa nie mają swego precedensu, przynajmniej w Ameryce, a analogii można chyba szukać w represjach Inkwizycji Kościelnej w czasach Kopernika, Galileusza i Giordano Bruno, no i także za Hitlera, kiedy to Albert Enstein i inni Żydzi nie mogli publikować swych prac w naukowych czasopismach niemieckich. Oczywiście, teraz wszyscy za to Hitlera w czambuł potępiają.
W gruncie rzeczy Amerykański Kongres od dawna zdawał sobie sprawę z apetytu biurokratów na rozszerzanie swych wpływów poprzez embarga na różnego rodzaju kraje i produkty, i dlatego w roku 1988 wydał ustawę zwaną Berman Act, wykluczającą z embarga materiały informatyczne. Być może, że z tego powodu Urząd Kontroli Eksportu nie może zakazać publikacji, ale próbuje uczynić ich publikowanie praktycznie niemożliwym, zabraniając ich korekty redakcyjnej.
Wiele autorytetów z dziedziny prawa ocenia tę akcję jako anty-konstytucyjną i równoznaczną z cenzurą, a szereg znanych instytucji naukowych, jak np. Amerykańskie Towarzystwo Chemiczne (American Chemical Society), które publikuje 62 czasopisma naukowe, podjęło decyzję, że będzie bojkotować to zarządzenie i nie będzie się do niego stosować, mimo że kary wymienione w zarządzeniu mogą wynosić nawet 10 lat wiezienia i $500 tys. grzywny.
To zarządzenie jest tylko jednym z wielu zarządzeń, które są wprowadzane w Stanach Zjednoczonych na podstawie "wolnej ręki", jaką dał Kongres rządowi w ramach tak zwanego Aktu Patriotycznego. Zakres wolności w Ameryce się kurczy, co wcześniej czy później odbije się na gospodarce. Już teraz amerykańskie uniwersytety, które od wielu lat korzystały z napływu zagranicznych studentów i naukowców, są w finansowych kłopotach, gdyż otrzymanie amerykańskiej wizy studenckiej stało się bardzo utrudnione. Tak jak w latach 80-tych na amerykańskim embargu na elektronikę skorzystali producenci na Tajwanie i w Chinach, tak teraz zagraniczni studenci płacą czesne w Australii, Anglii i Kanadzie. Strata jest podwójna: po pierwsze finansowa, a po drugie w utracie uzdolnionych potencjalnych emigrantów, którzy często po studiach zostawali w USA, zasilając amerykańską kadrę naukową na uczelniach i w przemyśle. Tu trzeba dodać, że bez tego zewnętrznego napływu naukowców amerykański przemysł nie byłby konkurencyjny, jako że rodowici Amerykanie nie kwapią się do studiów inżynierskich i ścisłych, przedkładając łatwy i większy grosz w zarządzaniu i prawie.
Spekulując, można przypuszczać, że zamierzeniem Urzędu Kontroli Eksportu jest psychiczne nękanie naukowców i poetów z Iranu, Sudanu, Kuby i Północnej Korei do tego stopnia, aby ich frustracja spowodowana brakiem możliwości publikacji w Ameryce przerodziła się w zbrojne powstanie przeciwko znienawidzonym dyktatorom. Ustwodawcy widocznie kalkulują, że oszczędzi to nam następnej wojny prewencyjnej. Problem jest jednak w tym, że poza Ameryką są także drukowane inne bardzo cenione czasopisma naukowe wydawane np. w Anglii, a tam jak na razie paranoja jeszcze nie dotarła i angielscy wydawcy będą mogli Irańczykom wstawiać przecinki w ich publikacjach, zdradziecko (jak na sojusznika) omijając embargo.
Wiecej informacji na ten temat, łącznie z oryginalnym artykułem Adama Liptaka można znależć w Internecie szukając poprzez "Google" pod słowami: adam liptak editing
Temat: ciekawostki..
Kilka ciekawostek o Armenii(cz.II)
1. Pierwsza ormiańska drukarnia uruchomiona została w 1512 roku w Wenecji. Pierwszą mapę świata po ormiańsku, sposobem typograficznym, tłoczono w 1694 roku w Amsterdamie. Pierwsze ormiańskie czasopismo ukazało się w 1794 rok w madraskie. Do cieszących się autorytetem szczególnym należały ormiańskie szkoły w Nowej Dżulfie, we Lwowie, w Astrachaniu, Paryżu, Wenecji, Kalkucie i Moskwie.
2. Na świecie zachowało się około 25 tysięcy starych ormiańskich manuskryptów, manuskryptów, w tym oprócz Erewanu, w Matenadaranie (skarbnicy manuskryptów ormiańskich – 15 tysięcy i obcych – 3 tysiące) – w klasztorze Św. Jakuba w Jerozolimie, we wspomnianym San Lazzaro, następnie w Wiedniu, Isfahnie, Nowej Dżulfie, Paryżu, Londynie, Oxfordzie, Konstantynopolu (tu dygresja – na tronie cesarskim Bizancjum zasiadało trzydziestu Ormian), Berlinie, Nowym Jorku, Waszyngtonie oraz wielu instytutach dawnego ZSRR. Dzięki ormiańskim przekładom zachowały się dzieła w oryginale już nie istniejące. Np. traktat założyciela szkoły stoików Zenona z Kationu – „O przyrodzie”. W wersji ormiańskiej dotrwały do naszych czasów unikaty: „Kroniki” teologa i historyka Kościoła – Euzebiusza z Cezarei (ok. 263 - ok. 340r.), polemik patriarchy Aleksandrii (V wiek – Tymoteusza Aulerusa, kodeksy prawne krzyżowców Księstwa Antiochii. Z literatury wcześniejszej białymi krukami są prace myśliciela i pisarza, Filona z Aleksandrii (ok. 25-20 – 50 p.n.e.) a także 300 pozycji różnych wariantów i kopii pisma samego Arystotelesa ora komentarzy do nich.
W erewańskim Matenadaramie zachowane zostały staroormiańskie nuty –chazy. Po ich rozszyfrowaniu ponownie rozbrzmiała muzyka, do której dawno zgubiono klucz.
3. Być może Krzysztof Kolumb nie wpadłby na pomysł Odkrycia Ameryki, gdyby nie Anania Szirakaci (600 – 670 r.), który absolutnie nie sądził, że ziemia ma kształt spodka dźwiganego przez stado słoni, lecz zdawał sobie sprawę z jej kulistości; w równowadze miały jąutrzymywać powietrze i wichry.
4. Pradawne ewangeliarze miały tu tak trwałe barwy, że zainteresowało to samego Leonarda da Vinci. Geniusz renesansu, zawitał do Armenii i zaopatrzył się w miejscowe czerwce oraz w ormiańską recepturę sporządzania farb nie tracących blasku. A gdy Bonaparte zawojował Italię, nie tknął kongregacji ormiańskiej na wyspie San Lazzaro w Wenecji, chociaż nie wahał się przeznaczać na stajnie kościoły Mediolanu.
5. Erewan – założono w 783 roku, a więc Rzym jest o 30 lat młodszy! Został założony przez króla Utartu Argiszti I. Miastu nadano imię Erebuni, na chwałę krainy Blaini – ze stolicą nad jeziorem Wan. Gmachy i budynki Erewanu wzniesiono przeważnie z rżowych tufów
6 Angielski archeolog Verte Gordon Chile udowodnił, że Wyżyna Armeńska była „epicentrum epoki żelaza”. Nieopodal wsi Arzni wydostano z magmy wcale pomysłowe narzędzia z czasów prehistorycznych. Takie kamienie jak bazalty, tufy (z ich różowego odcienia zbudowano większość gmachów i budowli Erewanu), porfiryty, marmury, obsydiany dźwigają i ozdabiają w Armenii okazałe gmachy i chaty wieśniaków, pokrywają drogi i wspierają przemysł. Z takich kamieni budowano tu od wieków domostwa, pałace i świątynie. W Armenii znajduje się tyle wygasłych wulkanów, iż w zasadzie cały kraj można potraktować jako krater. Skorupa lawy, jaka pokrywa doliny i kotliny ma grubość od 200 do 400 metrów. U podnóży skutych lodem i śniegiem gór, kwitną ogrody. W ciągu jednego dnia turysta może przedostać się z okolic polarnego mrozu do okolic tropikalnych upałów.
7. Najliczniejszymi skupiskami Ormian na świecie są Stany Zjednoczone (pond pół miliona), Liban, Iran i Turcja (po około 250 tysięcy), Francja (ok. 200 tysięcy) Syria (120 tysięcy), Argentyna (ponad 70 tysięcy), Kanada (30 tysięcy), Bułgaria i Egipt (po 25 tysięcy), Grecja i Irak (po ok. 20 tysięcy). Sporo Ormian jest też w Australii, Urugwaju, Brazylii, we Włoszech, w Indiach, na Cyprze, w Anglii. Zorganizowane kolonie istnieją w 30 krajach. Polscy Ormianie do tej statystyki nie weszli – spolszczyli się. W tym miejscu warto choćby w skrócie na pomknąć o znakomitych Ormianach w służbie Rzeczypospolitej.
Uderzające cechy antropologiczne ormiańskie wykazywała rodzina Salomei, matki Juliusza Słowackiego, Januszewscy. Warszawski kupiec, sekretarz króla Zygmunta Wazy, Sefer Muratowicz, pedagog, wybitna postac Komisji Edukacji Narodowej, Grzegorz Piramowicz, świetny profesor historii sztuki na Uniwersytecie Jana Kazimierza, Jan Bołoza - Antoniewicz, malarze Teodor Axentowicz i Kajetan Stefanowicz, kronikarz, ks. Sadok Barącz – „gente Armenus, natione Polonus”, autor pomnika Jana III Sobieskiego w Gdańsku, Tadeusz Barącz. Słynni Ormianie to nie tylko Charles Aznavour, syn Mikaela Aznauriana, czy malarze Owanes Ajwazowski i Archip. Gorsy(właściwie Wostanik Adojan, pisarz William Saroyan, ale prawdopodobnie także: Edmund Rostand Rostomian, potomek Ormianina – egipskiego mameluka i marszałek Joachim Murat, właściwie Mikael Awakimian. Na całym świecie ukazuje się ok. 140 pism redagowanych przez Ormian i dla Ormian – po angielsku, francusku, hiszpańsku, ale także w alfabecie Mesropa Masztoca.
8. Podczas II wojny światowej w szeregach Armii Czerwonej walczyło przeszło 450 tysięcy obywateli Armenii, w tej liczbie stu trzech zostało nagrodzonych tytułami Bohatera Związku Radzieckiego. Ponad 70 dosłużyło się szlifów generalskich (m.in. marszałek ZSRR Iwan Bagramian, admirał floty ZSRR Iwan Isakow, marszałek lotnictwa S.A. Chudiakow (właśc. Armenak Chanferian). Ormiańska 89 Dywizja Tamańska Strzelców Górskich brała bez[pośredni udział w szturmowaniu Berlina. W okupowanej Francji działał radziecki pułk partyzancki dowodzony przez Aleksandra Kazariana. Komendantem jednej z międzynarodowych formacji Resistance w Paryżu był ormiański poeta Isak Manuszian, który zginął śmiercią bohatera.. Francuzi uznali go za jednego ze swoich bohaterów narodowych. W armii USA służyło ok. 20 tysięcy Ormian.
9. Niektórzy Ormianie dorobili się za granicą bajecznych fortun. Kapitały Gulbenkiana, Gari Głdżiana czy Grigoriana ogarnęły cale gałęzie gospodarki szeregu krajów. W 1955 roku w Lizbonie został założony fundusz Calousta Gulbenkiana, który zgromadził prawdopodobnie 25 miliardów dolarów.
10. Dawid Marshall Lang w monografii „Armenia kolebką cywilizacji” pisze: „Ormianie są urodzonymi indywidualistami, drożdżami w konformistycznej masie ludzkości. Logicznie biorąc, powinni byli zrezygnować z walki, dawno już położyć się i wyzionąć ducha. Ale nie chcieli się poddać i właśnie tu tkwi klucz do zrozumienia istoty tego upartego, niezwyciężonego, małego narodu, którego wkład w cywilizację ogólnoludzką nie jest proporcjonalny do jego nikłej liczebności.”
Temat: Ciekawy artykuł :)
znalazłam bardzo ciekawy artykułek w necie specjalnie go dla Was przetłumaczyłam (pare zdań, zaznaczych na kolorowo, nie mogłam rozszyfrowac, a nie chciałam przeinaczyc sensu
artykuł jest dostepny w wersjii angielskiej pod adresem
http://www.helsinginsanom...e/1076154615209
A OTO TŁUMACZENIE:
W USA The Rasmus sa jeszcze mało znaczącymi gwiazdami.
W nastepnym miesiącu będą w Europie Centralnej, następnie wyruszają do Japonii.
W ostatnim tygodniu The Rasmus byli na trasie koncertowej po Kanadzie, teraz przenieśli się na południe do Meksyku. Zespół sprzedał około 40,000 płyt w każdym z tych miejsc.
Na zachętę pomiędzy dwoma częściami trasy,zespół zagrał też pierwszy koncert w Nowym Jorku. Zagrali w Knitting Factory, "kameralnym" klubie mieszczącym jedynie 400 fanów.
"Koncert w Nowym Jorku polegał na pokazaniu się, wstąpieniu stpą w te drzwi. In economic terms it can't pay for itself", mówi basista Eero Heinonen.
Ale menedżer Seppo Vesterinen donosi, że cała ta trasa była opłacalnym manewrem.
"Koncerty w Meksyku pokryją koszty nie tylko całej trasy. Zespół będzie grać w halach mieszczących 2,000 ludzi."
The Rasmus grali w Stanach już wcześniej, w The Roxy w Los Angeles i w studyjnym wystąpieniu w Fuse TV-channel - nowojorskiej telewizji.
Sprzedaz płyty w Stanach Zjednoczonych nie doszła jeszcze do liczby 100,000 sprzedanych egzemplarzy, co jest małą ilością przyrównując to do platynowych płyt zdobytych w Niemczech i złotych otrzymanych w niemal tuzinie krajów europejskich. Vesterinen komentuje to wzruszeniem ramion, czując, że wytwórnia płytowa Interscope nie dostrzegła jego pracy w promowaniu The Rasmus w USA.
Nie mówimy, że sam zespół mało pracował. Wystapienia w MTV, Fuse, i kilku stacjach radiowych to tylko część ich dzisiejszego dnia w Nowym Jorku.
"The Rasmus życzy wszystkim wesołych świąt", członkowie zespołu życzą widzom telewizji Fuse podczas ich specjalnego świątecznego programu. "Święta zamierzam spędzić na Karaibach… ponieważ na drogach powrotnych do Finlandii grasują niedźwiedzie polarne", wypowiada się wokalista i frontman Lauri Ylönen, mówiąc o zimie na północy ludziom, którzy mogą wierzyć temu, co mówi.
Było trzech fanów stojących na zewnątrz Knitting Factory na kilka godzin przed rozpoczęciem koncertu. Ruth i Michele Cesario z grupy Pennsylvania oraz Bess Brown z Londynu (!) chcieli zobaczyć zespół już na próbie.
"Tak jest, przyleciałem tu z Londynu tylko na jedną noc i tylko po to, żeby zobaczyć The Rasmus. Nigdy nie robiłem czegos tak szalonego jak to", wyjaśnia 19-letni pracownik londyńskiego sklepu muzycznego.
W porządku, ale dlaczego czekał tu tyle godzin na mrozie?
"Możemy czekać w spokoju na zespół i dowiedzieć się czegoś, czego nie można byłoby się dowiedzieć w tłumie fanów. Rozmawialiśmy już z Akim (perkusista Aki Hakala) i z Laurim. Byli świetni, szczególnie Aki."
W ślad za wcale niemałym już na świecie hitem "In The Shadows", który dał im duży rozgłos na MTV Europe i wszędzie indziej, dla młodych fińskich muzyków skrajności i wybryki fanów nie są juz nowością.
"Dla ludzi bycie fanem jest jak hobby, które czasem staje się maksymalnie szalone, myslę że wiele ludzi mogłoby tak mówić o golfie", wyjaśnia Eero Heinonen. "Myslę, że to czasem dziwne, ale dla tych, co to robia, to jak paliwo."
Jak dotąd najbardziej ekstremalnym przykładem fana The Rasmus jest 28-letnia angielka. "Na ramieniu ma wytatuowana twarz Lauriego. I kiedy dawał jej autograf na tym ramieniu, tatuaż był juz skończony. Wtedy tez straciła pracę, ponieważ jeździła za nami na nasze koncerty przez całe dwa tygodnie", mówia członkowie zespołu o tej prawdziwej zagadce.
But there is little time for chewing the fat over fan behaviour. Sprzęty zespołu dotarły z lotniska pod nadzorem ochrony, obsługa sceny i dźwiękowcy sprawnie i szybko podłaczyli dźwiek dla małej sceny w Knitting Factory.
"Wszystko toczyło się cąłkiem profesjonalnie. Podobnie było, gdy byliśmy w Anglii, nad naszymi koncertami pracowało około 25 ludzi. Były tam jeszcze dwa autobusy i wielka ciężarówka, kazdy miał swoje włąsne zadania i rzeczy do zapamiętania. Jeśli nie ma sie tego zorganizowanego, wtedy trasa z jednego kraju do nastepnego po prostu nie gra", mówi Lauri.
Kiedy późniejszym wieczorem zespół wchodzi na scenę, Pierwszy rzad fanów krzyczy ich imiona. In the backstage bar the gathered rock police tut-tut over the "pots and pans sound" of the band, and compare The Rasmus for some bizarre reason with Iron Maiden, although the guitar licks of Pauli Rantasalmi are something else again.
Dźwiękowcy świetnie spisali się w podłaczaniu wszystkiego w tym małym klubie, hity z albumu "Dead Letters" (sprzedanego na swiecie w około 1.3 miliona egzemplarzy) grane były jeden po drugim.
"Jeżdzimy na trasy koncertowe promujące "Dead Letters" już prawie dwa lata. To frustrujące, że w jednym kraju trzeba zaczynac od zera, a w innym juz piąty singiel z płyty jest juz w sklepach", mówi Lauri Ylönen.
W nastepnym miesiącu The Rasmus będą kontynuować trasę w Środkowej Europie, a w styczniu jadą na koncerty do Japonii. Potem powrócą do studia tworzyć nowy album zbijając kapitał na melodyjnym power-pop'ie z Dead Letters oraz nadając mu kierunki, które zespół chciałby zaprezentować.
A co potem? Następne pare lat na jeżdżeniu dookoła świata promując ten album?
"To juz stało się naszym sposobem życia. Chcemu miec długą karierę, nawet następne dziesięć takich lat", mówi Lauri. "A gdy nadejdzie czas i będziemy chcieli przystopować, będziemy mogli przenieśc sie do wiatraka w Norwegii albo mieszkać gdzieś w odremontowanej latarni. To druga alternatywa. Są tylko dwie drogi."
Helsingin Sanomat, pierwszy druk w dniu 16.11.2004
ukryj reklamę